Verato prowadzą dwie osoby z Torunia. Gdy dzwonią Państwo z problemem, rozmawiają z kimś, kto potem sam siada do tej roboty, a nie z opiekunem handlowym, który przekazuje sprawę dalej.
Mała firma budzi czasem obawę, że zabraknie rąk. W praktyce częściej przeszkadza coś odwrotnego: w większej strukturze ustalenia gubią się po drodze. Pierwszą rozmowę prowadzi handlowiec, przyjeżdża technik, który tej rozmowy nie słyszał, a za stronę odpowiada jeszcze kto inny. U nas nie ma tego przekazywania, bo nie ma komu przekazywać.
Jedna osoba odpowiada u nas za całość projektu, także wtedy, gdy projekt obejmuje jednocześnie sieć i stronę internetową. Nikt nie odsyła Państwa między działami i nikt nie tłumaczy, że to już nie jego zakres. Ustalenia z pierwszej rozmowy obowiązują do końca, bo pamięta je ta sama osoba, która je złożyła.
Nie udajemy przy tym, że robimy wszystko sami. Przy większych wdrożeniach dobieramy podwykonawców, na przykład do prac budowlanych przy okablowaniu, i mówimy o tym wprost przed startem: kto przyjedzie, za co odpowiada i kto rozlicza jego pracę. Odpowiedzialność za efekt zostaje po naszej stronie.
Prowadzi firmę i odpowiada za warstwę techniczną: sieci LAN i Wi-Fi, okablowanie, serwery oraz bezpieczeństwo obiektu, czyli monitoring wizyjny i kontrolę dostępu.
Odpowiada za strategię oferty, koncepcję i kierunek wizualny, treści oraz strony internetowe. Po jego stronie jest też kontakt z nowymi klientami.
Kolejność jest zawsze ta sama, niezależnie od tego, czy sprawa dotyczy serwera, czy strony.
Odpowiada ta sama osoba, która potem poprowadzi sprawę. Wystarczy kilka zdań o tym, co nie działa albo co ma powstać.