Dobieramy kamery, rejestrator i kontrolę dostępu pod konkretny budynek: co ma być widoczne, kto ma gdzie wchodzić i jak długo mają leżeć nagrania. Bez odpowiedzi na te trzy pytania monitoring jest tylko wydatkiem.
Najczęściej dzwonią do nas firmy już po zdarzeniu. Zginął towar z magazynu, ktoś uszkodził auto na parkingu, doszło do sprzeczki przy wydaniu zamówienia. I wtedy okazuje się, że kamery są, ale patrzą na bramę z góry, więc widać czapkę zamiast twarzy, albo że nagrania nadpisały się po trzech dniach.
Monitoring wizyjny działa wtedy, gdy przed montażem ktoś zapyta, co konkretnie ma zostać zarejestrowane. Twarz przy wejściu, tablica rejestracyjna na wjeździe, numer paczki przy stole pakowym, ruch przy regale z drogim towarem. To decyduje o typie kamery, jej wysokości i kącie. Liczba kamer w zestawie nie decyduje o niczym.
Druga połowa tematu to dostęp: kto może wejść na magazyn, kto do serwerowni i co się dzieje, gdy pracownik odchodzi z firmy i nie oddaje klucza. Kontrola dostępu na karty albo kody załatwia to jedną zmianą w systemie, bez wymiany wkładek w drzwiach.
Punkty dobrane pod to, co ma być rozpoznawalne: twarz, tablica rejestracyjna, ruch przy regale. Mniej kamer we właściwych miejscach bije więcej kamer ustawionych na wyczucie.
Rejestrator i dyski dobrane do liczby kamer oraz do ustalonego czasu przechowywania. Sprawdzamy, czy nagranie da się wyeksportować, zanim będzie potrzebne.
Wgląd z telefonu albo komputera dla wskazanych osób, na osobnych kontach zamiast jednego hasła krążącego po firmie.
Karty, breloki albo kody zamiast kluczy. Uprawnienia nadaje się i odbiera w systemie, można je też ograniczyć do godzin pracy.
Bramy, szlabany, domofony, sterowanie oświetleniem i ogrzewaniem. Integrujemy tam, gdzie to realnie skraca czyjąś pracę.
Opis systemu, oznaczenie obszaru objętego monitoringiem i zapisane zasady dostępu do nagrań. Materiał gotowy do pokazania przy kontroli.
Rzadko robi się wszystko naraz. Zwykle zaczyna się od jednego obszaru.
Wystarczy kilka zdań o obiekcie albo jeden telefon. Umówimy wizję lokalną i powiemy, ile kamer naprawdę potrzeba i gdzie je postawić.